Ludzie często pytają mnie, dlaczego mam przezwisko Czołg.
Powstało na ten temat wiele teorii. Można tu wymienić chociaż to, że kiedyś
nosiłem wojskową koszulkę lub to, że gram dosyć ostro na boisku piłkarskim.
Jednak powód jest zupełnie inny.
Interesuję się sportem – prawie każdą dyscypliną. Uwielbiam
piłkę nożną, w która często gram od dziecka. Mam nawet zdjęcie jak chłopczyk,
którym byłem ja ledwo chodzi, a już kopie piłkę. Od wielu lat kibicuję
Manchesterowi United. Z powodu obecnej formy Czerwonych Diabłów zostawię ten
temat w spokoju. Kiedy gram w piłkę zawsze staram się dawać z siebie 100 %.
Dlatego niektórym wydaje się, że gram ostro i fauluje. Dysponuję też silnym
uderzeniem zarówno z lewej jak i prawej nogi – być może właśnie dlatego niektórzy
uważają, że mam ksywkę Czołg. Ale to nie prawda. Wszystko zaczęło się w drugiej
klasie podstawówki. W pewien wiosenny weekend była idealna pogoda na piłkę.
Dlatego wraz z kolegami wyszliśmy pograć. Było kilka młodszych i starszych
zawodników. Podzieliliśmy się na dwa zespoły – bardzo wyrównane. Zostałem
ustawiony na bramkę. To był mój dzień ! Broniłem prawie każdy strzał – nogami,
rękoma, a nawet głową. Z tego powodu starszy brat mojego kolegi powiedział, że
na bramce jestem jak czołg – nie do przejścia. Reszta kolegów szybko
podchwyciła ten pseudonim. Ale nikt nie przypuszczał wtedy, że będzie się to za mną ciągnąć przez
podstawówkę, gimnazjum, a teraz liceum. Musze przyznać, że jestem wdzięczny
pomysłodawcy. Ominęły mnie tak wymyślne przezwiska jak mateo, śledź, domino, drewniak, jakiś debil lub futerko. Od
tamtej pory zawsze jestem Czołg. Niekiedy to przezwisko było bardziej popularne
od mojego imienia. Wszystkie inne teorię na temat genezy mojej ksywki są nieprawdziwe.
Tylko ta historia jest właściwa. Mam nadzieję, że rozwiałem wasze zagwozdki i
zaspokoiłem ciekawość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz