Witam,
ze smutkiem muszę przyznać, że styczeń był pierwszym miesiącem działalności mojego bloga bez żadnego posta nad czym bardzo ubolewam, po prawie roku od założenia. Niestety w obecnej chwili, z przykrością muszę poinformować, że z pewnych względów prawdopodobnie nie będę tu już zamieszczał większości moich prac, być może sporadycznie coś wrzucę.Może wyjaśnię potem powody tej decyzji.
Zawsze trzeba myśleć, co zrobić, aby pójść krok do przodu, w innym wypadku zrobimy dwa kroki w tył.
Dlatego postanowiłem się rozwijać i napisać pierwszy sonet. Muszę przyznać, że nie było to zadanie łatwe, a pierwszy projekt sonetu był tak fatalny, że skończył pewnie gdzieś zgnieciony w koszu, a powinien zostać spalony, by nigdy nie ujrzał światła dziennego. Ale cóż, w końcu udało mnie się napisać w miarę przyzwoity sonet i mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu :
" Syreny " ( przepraszam, że tytuł zaczerpnięty z piosenki A. Rojka :)
Spotkałem Ciebie ad brzegiem morza,
Na niebie szalała przepiękną zorza.
W nocy byłaś gwiazdą najjaśniejszą,
Dla mnie pozostaniesz zawsze najważniejszą.
Gdy chodziłaś samotna po gorącym piasku,
Mogłem na Ciebie patrzeć do samego brzasku.
Złociste Twe włosy lśniły w blasku słońca,
Historia ta jednak nie ma szczęśliwego końca.
Te wszystkie chwile z latem przeminęły,
Bezpowrotnie niesione w głąb morza, odpłynęły.
Gdy wrócę nad morze wspomnienia powrócą ...
Czas zmyje stóp naszych wszystkie ślady,
Pozostaną na wydmach białych mew plejady.
A syreny na plaży smutne pieśni dla nas zanucą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz