Nie zawsze się udaje. Ciężkim uczuciem jest, gdy twój idol
uległ w pojedynku. Ronnie O’ Sullivan przegrał finał MŚ w snookerze. Przegrał
pomimo prowadzenia 10:5, w meczu do 18 wygranych frameów. Ronnie O’Sullivan
jest jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny. Jego niezwykły talent, poparty
ciężką pracą, doprowadził go do wielu sukcesów. Znany z widowiskowej gry Anglik
zdobył 5 razy Mistrzostwo Świata, a w sumie wygrał już 26 rankingowych
turniejów. Blisko 40-letni snookerzysta
od zawsze zadziwiał swoją postawą przy stole, niestety także negatywnie.
Wielokrotnie poddawał mecze, gdy coś mu nie wychodziło, gdy nie miał nastroju
do gry. Ronnie O’ Sullivan miał bardzo ciężkie dzieciństwo. Gdy był
nastolatkiem jego ojciec został skazany na 18 lat więzienia, a niedługo potem
jego matka także trafiła za kratki. Ronnie musiał zająć się młodszą siostrą.
Niestety nie wytrzymał długo i wpadł w narkotykowy nałóg. Trudne początki nie przeszkodziły mu jednak w wygraniu
prestiżowego turnieju Masters w wieku 17 lat, tym samym zostając najmłodszym
graczem z takim osiągnięciem. Nawet w najtrudniejszych momentach swojego życia
potrafił znaleźć czas i chęci na snookera. Następne miesiące przyniosły wygranie
kolejnego turnieju. Niestety tytuł został mu odebrany, gdyż wykryto marihuanę w
organizmie Anglika. Ogromna determinacja i chęć wygrania zaowocowały w
całkowite rzucenie nałogu. Wiele godzin spędzonych na treningach, pozwoliły O’
Sullivanowi na zdobycie następnych trofeów. Udało mu się zdobyć 3 tytuły
mistrza świata oraz wiele zwycięstw w prestiżowych turniejach. Po tak wielu
sukcesach nadszedł kryzys gry O’ Sullivana. Rzadziej wygrywał oraz spadał na
coraz niższe pozycje na liście rankingowej, której wcześniej był liderem. W
2012 roku, kiedy zaczął współpracę z psychologiem sportowym, jego gra się
poprawiła. Po kilku latach przerwy udało mu się znowu zostać mistrzem świata.
Po wygranym finale powiedział jednak, że robi sobie przerwę w karierze, którą
zawiesza, gdyż chce zająć się swoją rodziną. Po roku przerwy wrócił na następne
MŚ. Forma Ronniego była tajemnicą, nikt nie wiedział jak się zaprezentuje. Ronnie
O’ Sullivan po fenomenalnej grze, nokautując rywali w kolejnych rundach, wygrał
pewnie finał, dowodząc swojej niezwykłości. Postanowił także uczestniczyć w
następnych turniejach, wznawiając karierę. Następny sezon miał być popisem
popularnego The Rocket. Wygrał kolejne prestiżowe turnieje, a w decydującej
partii finału Welsch Open udało mu się wbić maksymalnego breaka. Do MŚ przystąpił
jako absolutny faworyt. Pewnie wygrał w I rundzie, w II po kłopotach i
fenomenalnej końcówce ostatecznie wygrał 13:11. W ćwierćfinale i półfinale znokautował
rywali, nie dając im żadnych szans. Do finałowego pojedynku z Markiem Selby
przystąpił jako zdecydowany faworyt. Wszystko zaczęło się zgodnie z planem od
prowadzenia 5:3 po I sesji. W II prowadził już 10:5, ale ostatecznie skończyło się
na 10:7, jednak starszy z Anglików nadal był faworytem rywalizacji. Niestety
potem nastąpiło całkowite załamanie gry The Rocket. Wspierany przez całą
publiczność okrzykami : „Come on, Ronnie!” O’ Sullivan nie dał rady świetnemu
Selbiemy, który wygrywał 12:11. Pomimo słabszej sesji Ronnie nadal pozostał
faworytem pojedynku. Pomimo wielu wyrównanych partii, szczęście zawsze było po
stronie Sebiego, który w dalszym ciągu pozostawał na prowadzeniu. Ostatecznie
Ronnie O’ Sullivan przegrał 14:18 nie zdobywając tytułu po raz 3 z rzędu. Z
szczerością pogratulował rywalowi zwycięstwa, które było zasłużone.
Cóż, nie zawsze można wygrywać, może uda się za rok. Nic nie
zmieni tego, że Ronnie O’ Sullivan jest niezwykłym sportowcem, który swoimi
zagraniami przyciągnął do snookera ogromną liczbę nowych fanów. Nie ma chyba na
świecie turnieju, gdzie The Rocket nie byłby dopingowany. Ronnie osiągnął swoje
sukcesy, dzięki katorżniczej pracy, wielu wyrzeczeniom i ogromnemu talentowi,
którego nie zmarnował. Niezwykle szybka, widowiskowa gra sprawiła, że jest
najbardziej popularnym snookerzystą na świecie. Z samych nagród zdobywanych za
lokaty uzyskiwane w turniejach wygrał ponad 7 mln. funtów. Jest na najlepszej
drodze do pobicia wszelkich rekordów, które jeszcze zostały. Ronnie pokazał, że
snooker może być ciekawy i interesujący, nie tylko dla znawców tej dyscypliny.
Charyzmatyczna gra, niezwykle widowiskowe, trudne wbicia zawsze przyciągały
tysiące ludzi przed telewizory. Pomimo upływu lat O’Sullivan pozostaje w
ścisłej czołówce, a nawet jeśli ma swój dzień, odstaje od konkurencji. Ronnie
jest już legendą sportu, człowiekiem spełnionym, który nie musi niczego
udowadniać. Obecnie nikt nie zaprzeczy stwierdzeniu, że nikt nie zrobił dla
snookera tyle, ile przez blisko 24 lata zawodowej kariery Ronnie O’ Sullivan.
Niestety, gdy pisałem tą krótką notkę o Ronniem, Anglik
uległ wypadkowi samochodowemu. Wracając, z synem, z Sheffield, gdzie rozgrywał
się finał MŚ, wypadł z drogi rozbijając swój samochód. Pogoda była fatalna,
policja absolutnie dementuje plotki o tym, aby przyczyną wypadku była nadmierna
prędkość. Na szczęście Ronniemu i jego synowi nic się nie stało, samodzielnie
wyszli z pojazdu. Mam nadzieję, że O’ Sullivan wróci, nawet jeśli miałby być to
jego najtrudniejszy z powrotów, których miał już tak wiele.
Nie zawsze można wygrywać,
nie raz gorzki smak przegranej trzeba przełykać.
Porażka może tylko wzmocnić,
By na kolejnych zawodach swoją grą publikę znów olśnić.
Na zwycięstwa przyjdzie jeszcze czas,
Trzeba tylko pokonać pełen przeszkód las.
Nie można nigdy się poddawać,
Samemu sobie bólu sprawiać.
Trzeba iść dalej z podniesioną głową,
Przecież setki pucharów twoje półki jeszcze ozdobią.
Nadejdą jeszcze okazje,
Aby sprawić kolejne sensacje.
Trzeba patrzeć po prostu przed siebie,
Zostawić za sobą to, co było,
To, co się przydarzyło,
Wtedy poczujesz się jak w niebie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz