wtorek, 6 maja 2014

Sportowe rozczarowanie.



Nie zawsze się udaje. Ciężkim uczuciem jest, gdy twój idol uległ w pojedynku. Ronnie O’ Sullivan przegrał finał MŚ w snookerze. Przegrał pomimo prowadzenia 10:5, w meczu do 18 wygranych frameów. Ronnie O’Sullivan jest jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny. Jego niezwykły talent, poparty ciężką pracą, doprowadził go do wielu sukcesów. Znany z widowiskowej gry Anglik zdobył 5 razy Mistrzostwo Świata, a w sumie wygrał już 26 rankingowych turniejów. Blisko  40-letni snookerzysta od zawsze zadziwiał swoją postawą przy stole, niestety także negatywnie. Wielokrotnie poddawał mecze, gdy coś mu nie wychodziło, gdy nie miał nastroju do gry. Ronnie O’ Sullivan miał bardzo ciężkie dzieciństwo. Gdy był nastolatkiem jego ojciec został skazany na 18 lat więzienia, a niedługo potem jego matka także trafiła za kratki. Ronnie musiał zająć się młodszą siostrą. Niestety nie wytrzymał długo i wpadł w narkotykowy nałóg.  Trudne początki nie przeszkodziły mu jednak w wygraniu prestiżowego turnieju Masters w wieku 17 lat, tym samym zostając najmłodszym graczem z takim osiągnięciem. Nawet w najtrudniejszych momentach swojego życia potrafił znaleźć czas i chęci na snookera.  Następne miesiące przyniosły wygranie kolejnego turnieju. Niestety tytuł został mu odebrany, gdyż wykryto marihuanę w organizmie Anglika. Ogromna determinacja i chęć wygrania zaowocowały w całkowite rzucenie nałogu. Wiele godzin spędzonych na treningach, pozwoliły O’ Sullivanowi na zdobycie następnych trofeów. Udało mu się zdobyć 3 tytuły mistrza świata oraz wiele zwycięstw w prestiżowych turniejach. Po tak wielu sukcesach nadszedł kryzys gry O’ Sullivana. Rzadziej wygrywał oraz spadał na coraz niższe pozycje na liście rankingowej, której wcześniej był liderem. W 2012 roku, kiedy zaczął współpracę z psychologiem sportowym, jego gra się poprawiła. Po kilku latach przerwy udało mu się znowu zostać mistrzem świata. Po wygranym finale powiedział jednak, że robi sobie przerwę w karierze, którą zawiesza, gdyż chce zająć się swoją rodziną. Po roku przerwy wrócił na następne MŚ. Forma Ronniego była tajemnicą, nikt nie wiedział jak się zaprezentuje. Ronnie O’ Sullivan po fenomenalnej grze, nokautując rywali w kolejnych rundach, wygrał pewnie finał, dowodząc swojej niezwykłości. Postanowił także uczestniczyć w następnych turniejach, wznawiając karierę. Następny sezon miał być popisem popularnego The Rocket. Wygrał kolejne prestiżowe turnieje, a w decydującej partii finału Welsch Open udało mu się wbić maksymalnego breaka. Do MŚ przystąpił jako absolutny faworyt. Pewnie wygrał w I rundzie, w II po kłopotach i fenomenalnej końcówce ostatecznie wygrał 13:11. W ćwierćfinale i półfinale znokautował rywali, nie dając im żadnych szans. Do finałowego pojedynku z Markiem Selby przystąpił jako zdecydowany faworyt. Wszystko zaczęło się zgodnie z planem od prowadzenia 5:3 po I sesji. W II prowadził już 10:5, ale ostatecznie skończyło się na 10:7, jednak starszy z Anglików nadal był faworytem rywalizacji. Niestety potem nastąpiło całkowite załamanie gry The Rocket. Wspierany przez całą publiczność okrzykami : „Come on, Ronnie!” O’ Sullivan nie dał rady świetnemu Selbiemy, który wygrywał 12:11. Pomimo słabszej sesji Ronnie nadal pozostał faworytem pojedynku. Pomimo wielu wyrównanych partii, szczęście zawsze było po stronie Sebiego, który w dalszym ciągu pozostawał na prowadzeniu. Ostatecznie Ronnie O’ Sullivan przegrał 14:18 nie zdobywając tytułu po raz 3 z rzędu. Z szczerością pogratulował rywalowi zwycięstwa, które było zasłużone.
Cóż, nie zawsze można wygrywać, może uda się za rok. Nic nie zmieni tego, że Ronnie O’ Sullivan jest niezwykłym sportowcem, który swoimi zagraniami przyciągnął do snookera ogromną liczbę nowych fanów. Nie ma chyba na świecie turnieju, gdzie The Rocket nie byłby dopingowany. Ronnie osiągnął swoje sukcesy, dzięki katorżniczej pracy, wielu wyrzeczeniom i ogromnemu talentowi, którego nie zmarnował. Niezwykle szybka, widowiskowa gra sprawiła, że jest najbardziej popularnym snookerzystą na świecie. Z samych nagród zdobywanych za lokaty uzyskiwane w turniejach wygrał ponad 7 mln. funtów. Jest na najlepszej drodze do pobicia wszelkich rekordów, które jeszcze zostały. Ronnie pokazał, że snooker może być ciekawy i interesujący, nie tylko dla znawców tej dyscypliny. Charyzmatyczna gra, niezwykle widowiskowe, trudne wbicia zawsze przyciągały tysiące ludzi przed telewizory. Pomimo upływu lat O’Sullivan pozostaje w ścisłej czołówce, a nawet jeśli ma swój dzień, odstaje od konkurencji. Ronnie jest już legendą sportu, człowiekiem spełnionym, który nie musi niczego udowadniać. Obecnie nikt nie zaprzeczy stwierdzeniu, że nikt nie zrobił dla snookera tyle, ile przez blisko 24 lata zawodowej kariery Ronnie O’ Sullivan.
Niestety, gdy pisałem tą krótką notkę o Ronniem, Anglik uległ wypadkowi samochodowemu. Wracając, z synem, z Sheffield, gdzie rozgrywał się finał MŚ, wypadł z drogi rozbijając swój samochód. Pogoda była fatalna, policja absolutnie dementuje plotki o tym, aby przyczyną wypadku była nadmierna prędkość. Na szczęście Ronniemu i jego synowi nic się nie stało, samodzielnie wyszli z pojazdu. Mam nadzieję, że O’ Sullivan wróci, nawet jeśli miałby być to jego najtrudniejszy z powrotów, których miał już tak wiele.

Nie zawsze można wygrywać,
nie raz gorzki smak przegranej trzeba przełykać.
Porażka może tylko wzmocnić,
By na kolejnych zawodach swoją grą publikę znów olśnić.
Na zwycięstwa przyjdzie jeszcze czas,
Trzeba tylko pokonać pełen przeszkód las.
Nie można nigdy się poddawać,
Samemu sobie bólu sprawiać.
Trzeba iść dalej z podniesioną głową,
Przecież setki pucharów twoje półki jeszcze ozdobią.
Nadejdą jeszcze okazje,
Aby sprawić kolejne sensacje.
Trzeba patrzeć po prostu przed siebie,
Zostawić za sobą to, co było,
To, co się przydarzyło,
Wtedy poczujesz się jak w niebie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz